Biały Teatr Tańca Izadory Weiss
na festiwalu w Petersburgu


Jesienią 2016 roku powstał Biały Teatr Tańca Izadory Weiss jako kontynuacja działalności Bałtyckiego Teatru Tańca stworzonego i prowadzonego przez osiem lat przez wybitną polską choreografkę. Ta poprzednia nazwa związana była z Operą Bałtycką, w ramach której zespół działał z wielkimi sukcesami zarówno wśród gdańskiej publiczności jak i warszawskiej, krakowskiej, poznańskiej oraz za granicą, gdzie spektakle Izadory Weiss wzbudzały zachwyt profesjonalnej krytyki i zostały uznane za jedno z najciekawszych zjawisk w świecie tańca ostatnich lat. Jej choreografia czerpie z wielu źródeł, w tym z dorobku Jiriego Kyliana, u którego pobierała nauki, i którego uważa za swojego mistrza. Ale język tańca, jakim się posługuje Izadora Weiss w swoich teatralnych spektaklach opartych przeważnie na wielkiej literaturze, jest na wskroś oryginalny, stworzony przez nią samą w trakcie wieloletnich poszukiwań wyrażania prawdy o człowieku i jego emocjach. Istotną cechą jej twórczości jest wiązanie ekspresji ciała z muzyką. Zwykle układa swoje choreografie do wybranych i zmontowanych przez siebie fragmentów dzieł wielkich kompozytorów od Mozarta i Saint Colombe'a po Mahlera i Pendereckiego. Wierność muzyce idzie u Izadory Weiss w parze z wiernością wobec humanistycznych wartości, które, według niej, współczesny świat zdradza i pozwala na to, by chaos zawładnął dorobkiem wielu pokoleń bohaterów i tragicznych obrońców ludzkiej godności. Piękno sceniczne tych spektakli zachwyca publiczność, ale perfekcyjnie układany ruch służy Izadorze Weiss do pokazania przede wszystkim człowieka i jego zmagania się z dwoistością swojej natury rozpiętej pomiędzy namiętnościami i pragnieniem miłości, a moralnymi obowiązkami i sumieniem podległym wewnętrznemu poczuciu prawa i honoru.
Ten idealizm i wynikające z niego artystyczne konsekwencje spowodowały, że kiedy nowa dyrekcji Opery Bałtyckiej zdecydowała, że balet ma powrócić do służebnej funkcji wobec spektakli operowych i operetkowych oraz do uprawiania tradycyjnych widowisk klasycznych, Izadora Weiss rozpoczęła walkę o ocalenie swojego teatru tańca i znalezienie dla niego godnego miejsca. Ponieważ otrzymała zaproszenie dla swoich spektakli na jeden z najbardziej prestiżowych na świecie festiwali tańca, czyli Diaghilev International Festival of Arts w Saint Petersburgu, pojawiła się potrzeba instytucjonalnej opieki nad pozbawionym swojej sceny zespołem, któremu Izadora Weiss dała nazwę Biały Teatr Tańca, zachowując tym samym skrót i logo wymyślone przez nią kilka lat temu.
Tej opieki podjęło się Stowarzyszenie Ludviga van Beethovena. Pani prezes Elżbieta Penderecka stworzyła tancerzom warunki do pracy i umożliwiła zaprezentowanie czterech spektakli publiczności petersburskiej i najwybitniejszym specjalistom w dziedzinie tańca, którzy przyjeżdżają na ten festiwal z całego świata. Wsparcia zespołowi udzielił również Instytut Adama Mickiewicza, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozważa możliwości istnienia nowego BTT w Warszawie. Pojawiła się więc nadzieja, że dorobek Izadory Weiss i jej tancerzy będzie dalej służył polskiej widowni i pozostanie znakomitą wizytówką naszego teatru tańca na całym świecie.
BTT zaprezentuje w Petersburgu spektakl „Light” na scenie teatralnej Ermitażu z okazji światowej wystawy obrazów Vermeera.

Light


Punktem wyjścia tej historii jest obraz Vermeera "Nalewająca mleko". Na jego temat powstał lapidarny wiersz Wisławy Szymborskiej o fundamentalnym znaczeniu chwili przedstawionej na obrazie. Zawarta w nim obrona sensu życia i twórczości oraz gorzki protest wobec chaosu i zniszczenia zapada głęboko w pamięć i zmusza do refleksji nad siłą przetrwania, jaką dają człowiekowi proste czynności codziennego bytowania. Ich piękno i zdolność budowania na nich mądrych alegorii stanowi nieśmiertelny fundament nie tylko malarstwa flamandzkiego, ale każdej dziedziny sztuki. Mimo przewagi nieludzkich trendów preferujących destrukcję form i wartości, mimo fascynacji abstrakcją i technologią, mimo dehumanizacji sztuki, wciąż wierzymy, że jej prawdziwym powołaniem jest opowieść o człowieku, jego potrzebach i namiętnościach, jego lękach i rozpaczy, jego nadziei, że śmierć nie odbierze mu wszystkiego i nie do końca obróci go w proch.
Choreograficzna opowieść Izadory Weiss rozpoczyna się w idylli życia artysty, który nieostrożnie pozwala sobie na drobny „grzech”. Ta szczelina w bezpiecznym kokonie powoduje, że z ciemnego świata zaczyna się wdzierać zło. Alegoryczne biesy są początkiem lawiny nieszczęść. Pojawia się Dziewczyna, która zawsze wystawiona była na gwałt otaczającego ją świata. Jej prześladowcy pod wodzą Złego niszczą na swojej drodze wszystko, co wartościowe. Nawet jeśli wśród nich pojawia się ludzki odruch ułożenia sobie normalnego życia, to zło tylko pozornie daje za wygraną. Powraca w chwili zaniedbania i tak jak wirus atakuje osłabiony organizm, tak ono niszczy nie dość odpornych. W końcu zabija to, co kochamy. Choreografka nie ulega pokusie moralizowania. Wierzy tylko w to, co wyraziła Szymborska – szansą na przetrwanie jest sztuka i utrwalone w niej wartości. Nawet jeśli nasze życie zostanie z nich wytrzebione.

Następnego dnia w Teatrze Aleksandryjskim BTT zaprezentuje trzy ostatnie choreografie Izadory Weiss połączone w jeden wieczór. Klamrą spinającą te opowieści jest refleksja nad ceną, jaką czasem trzeba zapłacić za chwile namiętności. Tutaj tą ceną jest śmierć ukochanej osoby.

Fedra


Opowieść o tragicznej miłości macochy do młodego pasierba. Arcydzieło literatury francuskiej przetworzone przez Izadorę Weiss za pomocą sztuki tańca w przejmujący spektakl o miłości niemożliwej, o poczuciu winy i bezradności wobec namiętności rodzących się w nas z niepojętych źródeł, o kłamstwach i śmierci, która jest jedynym wyjściem z ich przeklętej pułapki. To także wysmakowany estetycznie spektakl do muzyki X symfonii Gustawa Mahlera o nieubłaganej hierarchii w sztuce i w życiu, która powoduje tyle niesprawiedliwości, ale jednocześnie jest potężną siłą napędową przezwyciężania słabości i lęków.

Śmierć i Dziewczyna


Do muzyki Franciszka Schuberta Izadora Weiss ułożyła choreografię, w której opowiada wymyśloną przez siebie wzruszającą opowieść o Dziewczynie, która sądziła, że oswoiła i przebłagała Śmierć, ale nie wiedziała, że zostanie oszukana i ugodzona w najmniej spodziewany sposób przez tę, której przebłagać ani oswoić się nie da.

Tristan & Izolda


Taki tytuł nosi najnowsza premiera BTT. Klasyczna opowieść wciela się w przejmujący spektakl gdzie, jak zawsze u Izadory Weiss, dominują ludzkie namiętności i podziw dla człowieka walczącego z ich mroczną siłą. Fabuła jest tu pretekstem do wydobycia prawdy o emocjach dzięki ekspresji tancerzy znakomitego zespołu, który na świecie zdobył już sobie sławę i uznanie. Izadora Weiss nie ilustruje tu tańcem operowej wersji Wagnera, tylko kreuje swoją wizję nieszczęśliwej miłości przy pomocy wybranych przez siebie kompozycji Krzysztofa Pendereckiego połączonych ze współczesnymi brzmieniami wariacji Jonny'ego Greenwooda na motywach muzyki wielkiego polskiego mistrza. Ich wspólna płyta była wielką sensacją w świecie muzycznym. Weiss dzięki swojej niezwykłej intuicji potrafiła ze zmontowanej przez siebie ścieżki dźwiękowej stworzyć nową jakość i dopasować ją zaskakująco do tragicznej historii dwojga kochanków, dla których miłość stała się ważniejsza niż reszta świata i którzy zapłacili za to najwyższą cenę.


Izadora Weiss: Nawałnica nad brzegiem Bałtyku

Graham Watts



Przez sześć lat trzy połączone miasta Gdańsk, Sopot i Gdynia mogły cieszyć się wspaniałym sekretem, który dla reszty Polski był dostępny tylko w ograniczonym zakresie. Chodzi o Bałtycki Teatr Tańca, który powstał zaledwie w 2010 roku, co jest wyjątkowo zaskakującą informacją, jeśli przyjrzeć się przyśpieszeniu obecnemu w tej niezwykłej grupie napędzanej przez pełną energii dyrektor artystyczną, Izadorę Weiss. Ich niezwykle bujny rozwój w dziedzinie współczesnego teatru tańca wskazywałby na znacznie dłuższe istnienie.

Bałtycki Teatr Tańca przygotował spektakle innych współczesnych choreografów w tym godne odnotowanie produkcje Wojciecha Misiury i Patricka Delcroix. Dzięki specjalne więzi Izadory Weiss z Jiřím Kyliánem, zespół posiada w swoim repertuarze również niektóre z jego choreografii klasycznych. Niemniej jednak to właśnie Izadora Weiss i jej unikatowa marka rozpoznawana w pełnej ekspresji choreografii i jasnej linii narracji definiuje i wyróżnia ten innowacyjny zespół tańca współczesnego z bałtyckiego wybrzeża.

Weiss wydaje się być niepozorna, ale to niezwykle płodna artystka umiejąca zawsze zręcznie żonglować w wirze choreograficznych pomysłów zmotywowana przez swoje poglądy, że ruch jest prowadzony przez ducha muzyki a taniec ma sens tylko wtedy, kiedy w pełni i w sposób zamierzony integruje się z partyturą muzyczną. To skupienie na synergii muzyki i tańca było zawsze kluczowym czynnikiem wiodącym ją w odkrywaniu swojej artystycznej tożsamości. Nie jest, więc zaskakujące, że jest absolwentką zarówno Szkoły baletowej w warszawie jak i Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina, czyli dwóch spośród najbardziej szanowanych instytucji kultury w Polsce. 'Muzyka jest dla mnie tak ważna jak oddychanie' mówi Weiss.  'Jest inspiracją dla wszystkich moich przedstawień’.  Jej mąż, Marek Weiss jest wysoko cenionym reżyserem operowym a muzyka musi zapewne być przekazywana genetycznie skoro ich nastoletnia córka Weronika jest wirtuozem skrzypiec.

Kariera choreograficzna artystki zaczęła się krótko po ukończeniu przez nią studiów, kiedy to, jako stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pokazała Sny nocy letniej w ramach wieczoru baletowego Tańce świętojańskie w Teatrze Wielkim w Poznaniu, spektakl był inspirowany Shakespeare’owskim Snem Nocy Letniej. Sztuki Shakespeare’a stałym się zresztą motywem przewodnim w jej karierze a jej powrót do Snu Nocy Letniej z Bałtyckim Teatrem Tańca cieszył się wielkim sukcesem.

Niemniej jednak jej wczesne lata to głownie choreografie do spektakli operowych. Izadora Weiss jest autorką choreografii do ok.30 oper zrealizowanych na terenie całej Polski w tym Aida (trzykrotnie), Eugeniusz Oniegin i Czarodziejski Flet (każda dwukrotnie) oraz Salome i Carmen. To jak przebiegało budowanie jej doświadczenia tłumaczy niezwykłą intuicyjną muzykalność w jej dziełach.

Każdy choreograf potrzebuje wcześniej czy później przełomu, pewnego punktu zwrotnego, dzięki któremu jego twórczość wznosi się na wyższy poziom i tym momentem dla Izadory Weiss stało się przygotowanie drugiego spektaklu tanecznego podejmującego wyzwanie muzyczne, jakie niewątpliwie stanowił I Koncert Skrzypcowy Krzysztofa Pendereckiego. Zdarzyło się, bowiem, że czeski Maestro Jiří Kylián – uznawany za jednego z najwybitniejszych choreografów współczesnych – zobaczył ten pokaz i natychmiast poznał się na talencie jego autorki. Zaprosił Weiss do Nederlands Dans Theater, aby mogła tam kontynuować swoje studia choreograficzne. W tym czasie Kylián zbliżał się do zakończenia ćwierćwiecza swojej pracy jako dyrektor artystyczny NDT, chociaż kontynuował swoją współpracę z tym teatrem przez kolejne 11 lat jako choreograf rezydent.

Kiedy ostatnio rozmawiałem z mistrzem Kylián zdradził mi, co takiego zobaczył w młodej, polskiej choregrafce: "Jest poszukująca, co nie zawsze bywa dla niej łatwe, ale jest również pełna wiary; jest to cecha, która pozwala jest zwyciężać i tworzyć prawdziwe i pasjonujące dzieła. Zauważyłem, że potrafi porozumiewać się z widownią z wielkim przekonaniem, które pochodzi z najgłębszej części jej serca ".  

Przez kolejne kilka lat Weiss podróżowała regularnie pomiędzy Warszawą i Amsterdamem, ucząc się choreografii nie tylko od samego Kyliána ale i innych niezwykłych choreografów współpracujących z NDT, w tym Hansa van Manena, Ohada Naharina, Paula Lightfoota oraz Sol León.

Kolejnym kamieniem milowym w jej karierze okazały się Cztery Pory Roku Vivaldiego w wykonaniu i aranżacji wirtuoza skrzypiec Nigela Kennedy’ego przygotowane i prezentowane podczas Festiwalu Malta w 2000 roku. Kennedy był również pod wrażeniem jej choreografii do tego stopnia, że zaproponował skomponowanie muzyki do jej przyszłego projektu. Ale jej następne samodzielne dzieło musiało poczekać pięć lat współpracy z operami aby zaistnieć jako ...z nieba, choreografia stworzona do muzyki polskiego kompozytora muzyki filmowej, Michała Lorenca.

Pierwsze lata dwudziestego pierwszego wieku artystka dzieliła między program stażowy w Nederlands Dans Theater a przygotowywaniem choreografii do widowisk operowych w Polsce. Ta podróż doprowadziła ją do Opery Bałtyckiej gdzie w 2008 Weiss zaproponowano stanowisko dyrektora baletu a objęcie tej funkcji rozpoczęła premierą 4&4, dzieła, o którym Weiss mówi '...moje mierzenie się z doskonałą formą muzyczną.'  Osiem lat po swoim pierwszym spotkaniu z Nigelem Kennedy’m powraca do Czterech Pór Roku, tym razem w nagraniu Filharmoników Berlińskich stanowiącym podkład do pierwszej części spektaklu z librettem napisanym (jak to zazwyczaj bywa w jej wypadku) przez nią samą a traktującym o porach życia.

Piszący do Dziennika Bałtyckiego poeta i dziennikarz, Jarosław Zalesiński opisał 4&4 jako „pokaz choreografii”, oraz zauważył, że stała się ona „...odpowiedzialna za „postawienie baletu gdańskiego’; i chociaż ten zespół musiał czekać kolejne osiemnaście miesięcy, aby być przekształconym w Bałtycki Teatr Tańca to Zalesiński już wtedy zauważył, że Weiss zmienia pozycjonowanie z zespołu baletowego na teatr tańca współczesnego. Całość dziennikarz podsumował bardzo przewidująco: '...Jestem przekonany, że gdański balet wkroczył na niezwykle interesującą ścieżkę’.

Druga część 4&4 nosi podtytuł Cztery Próby Powstrzymania Śmierci i jest poświęcona tajemnicy końca życia.  'Wszyscy próbujemy odepchnąć moment śmierci, jak tancerze, którzy próbują przedłużyć „swoje pięć minut” i odwrócić swoje przeznaczenie’, opisuje taniec sama artystka. ‘Tak, więc finałem 4&4 jest’ - jak zapewnia nas Weiss - 'apoteoza życia wbrew wszystkim przeciwnościom. Kryje się tam przesłanie, że ludzie posiadają niezwykłą, ukrytą siłę i wolę życia'. Ta mocna potrzeba ekspresjonizmu będzie wracać w jej repertuarze. I tak jak powrót Weiss do muzyki już wykorzystanej w przypadku 4&4, tak w 2013 wróci do dzieła Schuberta Śmierć i Dziewczyna (muzyki wykorzystanej wcześniej w Czterech Próbach Powstrzymania Śmierci), tworząc do niej autorską choreografię.

Po 4&4 Weiss następnym projektem jest nowe spojrzenie na Eurazję, pełnowymiarowego spektaklu, który miał premierę w Teatrze Capitol we Wrocławiu w 2007 roku. Jak sugeruje tytuł Eurazja bada to, co wspólne między Europą i Azją. Weiss opisuje tę reinterpretację swojego własnego dzieła jako '...nie podróż krajoznawczą, ale poszukiwania odrębności kulturowej...próbę odnalezienia podobieństw i różnic pomiędzy Zachodem i Wschodem'.    Tematy nietolerancji, samotności i wyobcowania stanowią trzon jej eksploracji społecznych i międzyludzkich dynamik pomiędzy kulturalnie zróżnicowanymi grupami młodych ludzi i to również są fundamentalne problemy, do których artystka wraca wielokrotnie w swoich dziełach.

Eurazja II rozpoczyna się obrazem samotnej postaci kobiecej ubranej w imponujące i potargane tutu. To otwierające przesłanie zostało tak opisane przez krytyka, Justynę Świerczyńską:  '...zamiast Jeziora Łabędziego oglądamy coś zgoła innego – tańczące zwłoki. Jaskrawy symbol umierającej Europy’'   Tak podsumowuje Świerczyńska niezaprzeczalną umiejętność Weiss to tworzenia znaczących przesłań za pomocą prostoty choreograficznej.

Weiss wierzy, że podstawowa potrzeba kreacji wynika z kondycji ludzkiej, z problemów nietolerancji i izolacji.  Artystka postrzega to jako '...prawdziwy fundament ludzkiego życia', a być może nawet powód, dla którego życiowe zmagania mają swoja wartość. Nawiązując do Eurazji II, Weiss mówi: '...w sztuce dla niektórych potrzeba tworzenia stała się prawdziwym ekscesem i brawurą, jak dla innych zniszczenie i brzydota to jedyne dojrzałe prawdy w teatrze. Wielu nadużywa tego w dzisiejszych czasach. Ja staram się tworzyć, co kocham i w co wierzę niezależnie od obecnych trendów’.

I tak jak przewidział to Zalesiński praca nad 4&4 i Eurazją II rozpoczęły ewolucję zespołu tańca współczesnego w Operze Bałtyckiej a następny projekt choreografki był na wiele sposobów kluczem do przyszłego repertuaru. Weiss podążyła ścieżką setek choreografów przed nią decydując się uczynić Romea i Julię Shakespeare’a swoim źródłem inspiracji. Ale pozostając wierną sobie nie opowiedziała po prostu szesnastowiecznej historii, ale przedstawiła jej współczesną wersję z bezwzględnym realizmem.

W jej narracji urodzeni pod nieszczęśliwą gwiazdą kochankowie zostają przeniesieni do współczesnego północnego Iraku. Na miejsce Capuletich i Montekich, Julia w wydaniu Weiss staje się szyicką muzułmanką a jej Romeo amerykańskim żołnierzem. Uwspółcześniona historia staje się, jak to zauważyła krytyk Polski Lokalnej, Barbara Badyra pisząc o premierze w maju 2009 roku, opowieścią o '...prawie jednostki do bycia wolną'.

Chociaż Weiss wykorzystała tytułową muzykę, czyli force fatale z baletu Siergieja Prokofiewa Pavana, którą rozpoczyna drugi akt swojego Romea i Julii, pozostałe wykorzystane fragmenty muzyczne to muzyka takich twórców jak Phillip Glass, Beethoven, Liza Gerrard i argentyński kompozytor muzyki filmowej Gustavo Santaolalla. Sukces tego spektaklu opierał się również na świetnie wykorzystanych projekcjach multimedialnych powołujących do życia różnej aspekty egzystencji w krajach islamskich poprzez nawiązania do pisma arabskiego i tamtejszej metaforyki.

W tym samym roku podejmuje swoje ostatnie zlecenie poza Bałtyckim Teatrem Tańca, które jest jednocześnie jej finalną pracą w charakterze tancerki, mowa tu o choreografii i reżyserii tryptyku Haendla Tre Donne, Tre Destini, będącym jednocześnie monodramem polsko-ukraińskiej śpiewaczki klasycznej Olgi Pasiecznik w Warszawskiej Operze Kameralnej. Jeden z głównych polskich dzienników Rzeczpospolita, uznał ten spektakl za jedną z najważniejszych produkcji w polskiej muzyce i teatrze w roku 2009.

Od tego czasu cała działalność artystki skupia się do dnia dzisiejszego w Gdańsku gdzie od 1 marca 2010 jest zatrudniona, jako dyrektor artystyczny Bałtyckiego Teatru Tańca. Jej inauguracja pracy z zespołem BTT to Out, kolejna historia o wpływie wyobcowania szczególnie w kontekście kobiety ulegającej męskiej ideologii i dominacji. Weiss włożyła jednak wiele wysiłku, aby stało się jasne, że dzieło nie dotyczy tylko działań feministycznych, ale zostało stworzone, aby odnieść się do pogardy doświadczanej przez wszystkie mniejszości.

Artystka pisała wtedy: 'Niezwykle interesujące jest, że to, co było kiedyś uważane za mniejszość obecnie stanowi większość i vice versa…typowo tym zmianom towarzyszy bardziej lub mniej fanatyczne potępianie grup mniejszościowych lub ich notoryczne wykluczanie przez anonimową większość'. Z jej słów widać jasno, że wtedy w 2010 była to dla niej osobista krucjata.  'Jako niepoprawna, społecznie wyalienowana osoba cierpiałam od najmłodszych lat...jeżeli stworzę spektakl o wyobcowaniu, inni (mnie podobni) staną się szczęśliwsi wiedząc, że nie są osamotnieni...'

'Out sięga głębiej i dalej niż jakiekolwiek feministyczne postulaty, pokazując zabawę pomiędzy grobami a wszechświatem' napisał Tadeusz Skutnik w Polsce, podczas kiedy w Twojej Gazecie Andrzej Orłowski opisał premierę jako '... spektakl o warstwie intelektualnej’.

Weiss po raz kolejny stworzyła niezwykle zróżnicowaną tkaninę muzyczną i aby oddać podskórną atmosferę Out, wykorzystała fragmenty muzyczne trzynastu kompozytorów poczynając od Bacha i Vivaldiego a kończąc na współczesnym Henryku Góreckim, Aleksandrze Desplat i Alicii Keys. W jej następnym dziele wykorzysta tylko jeden utwór. Mowa o roku 2011, kiedy to miałem okazję zapoznać się osobiście z pracą zespołu nad choreografią Weiss w jej ekspresywnej, feministycznej interpretacji Święta Wiosny Igora Strawińskiego, przestawionej do monumentalnego nagrania Deutsche Gramophone w wykonaniu Orquesta Sinfónica Simón Bolívar pod dyrekcją Gustavo Dudamela.

Weiss używa wyzywających i ekspresywnych rytmów muzyki Strawińskiego i gotuje nam jazdę kolejką górską poprzez kalejdoskopowe wzory i formacje tańców grupowych. Otwierająca sekwencja to siedmiu mężczyzn biorących prysznic i ubierających się do odbycia rytualnego flirtu z grupą siedmiu dziewcząt. Staną się one ofiarami seryjnego wykorzystywania, zmuszone do ubrania się w seksowne stroje i obnażone do bielizny. Kobiety są kopane, policzkowane i łapane za gardło, ale zawsze walczą, utrzymując swoją niepodległość z coraz większą gwałtownością w miarę jak napięcie wzrasta. Jeden z chłopców próbuje beznadziejnie obronić swoją dziewczynę przed tym grupowym gwałtem, ale zostaje ostatecznie zwabiony z powrotem w szeregi sfory. W jednej z najbardziej krępujących sekwencji półnaga dziewczyna zostaje obficie oblana przez każdego mężczyznę mlecznym płynem, który zapewne ma symbolizować nasienie. Finalny taniec ofiarny kończy się niepokojąco brutalnym ludobójstwem.

Po tym spektaklu dość szybko pojawiły się trzy krótsze choreografie: Czekając na... (2011), kolejne ćwiczenie w tworzeniu napięcia i emocji we współczesnych realiach z choreografią opartą na mieszance muzyki kompozytorów do których Weiss wraca często (Glass, Vivaldi, Marin Marais, Gershwin); w Windows (2012) pojawia się ponownie temat relacji interpersonalnych, nieukrywany hołd dla znaczenia kroków i gestykulacji w dziełach Kyliána, wykorzystujący muzykę Maraisa z fragmentami kompozycji Mozarta i Bacha oraz specjalnie napisanej dla Weiss kompozycji Leszka Możdżera; i wreszcie Cool Fire (2013), z muzyką Nigela Kennedy’ego i Jimiego Hendrixa, który jest dosłownie mieszanką klasycznego „cool” i zabarwionego muzyką disco „fire”, prowadzącą nas do kreatywnego zjednoczenia obu w scenie finałowej. Agnieszka Sosnowska (pisząca do Teatraliów) opisała Cool Fire jako choreografię '... przekazującą prawdę uniwersalną: taniec, jako część naszego życia w swojej urodzie i sile wymaga partnerstwa a nie podziałów i walki’. 

To doprowadziło BTT do ich najambitniejszego projektu jak do tej pory, a mianowicie powrotu Weiss w poszukiwaniu inspiracji do Snu Nocy Letniej. Jej własne libretto zostało wierne magicznej opowieści Shakespeare'a o miłości utraconej i odnalezionej podczas szaleństwa letniej nocy i udało jej się stworzyć arcydzieło teatru tańca, które miałem przyjemność nominować jako Najlepszą Światową Premierę 2013 w magazynie Dance Europe.

Nie byłem jedynym obcokrajowcem, który okazywał podziw dla dzieła Weiss. Paryski krytyk, Laura Cappelle (pisząca dla Financial Times) opisała Weiss jako '...rzadki i świeży talent choreograficzny', a samo BTT jako '…zespół warty obserwowania w miarę jego dojrzewania'.   Bruce Marriott – redaktor naczelny międzynarodowego magazynu internetowego DanceTabs – napisał, że Weiss posiada '...umiejętność łączenia tańca i dramatu w taki sposób, że jest on czytelny dla wszystkich’, dodając: 'W BTT można zaobserwować apetyt i świeżość którą na pewno będę obserwował – wszyscy lubimy przyglądać się zwycięzcom’.

Weiss wykorzystała radosne, często szaleńcze bałkańskie rytmy muzyki Gorana Bregovica jako siłę napędową.   Pierwotnie chciała jedynie skorzystać z jego wariacji dętych, jako bazy i odgłosów mechanicznych, ale w miarę słuchania zdecydowała się oprzeć całość na jego muzyce.  'To było jak klejenie witraży’, tłumaczyła w wywiadzie z Przemysławem Guldą (Gazeta Wyborcza) podczas premiery. Kolejnym bardzo udanym pomysłem było zatrudnienie polskiej projektantki mody, Gosi Baczyńskiej do stworzenia kostiumów. Finalne połączenie choreografii, muzyki i kostiumów było niezwykłą, harmonijną fuzją prezentującą błyskotliwy spektakl teatru tańca.

Później w 2013 Weiss wróciła do jej ulubionego utworu muzycznego, Śmierci i Dziewczyny Schuberta. Nowy charakter nadaje temu hipnotycznemu danse macabre fakt uczynienia śmierci kobietą. Jest to krótka historia dziewczyny, która wierzy, że może przekonać śmierć, przekazana przez szereg motywów, które pojawiały się już w repertuarze Weiss poczynając od skomplikowanego wyzwania muzycznego do śmierci i zdrady, jako elementów centralnych. 

W 2014 roku Bałtycki Teatr Tańca dotknął tematu szlaków handlowych, na których działała Hanza, społeczność zrzeszającą kupców podróżujących z Niderlandów przez Danzig (obecny Gdańsk) w kierunku terenów leżących nad wschodnim Bałtykiem, Nowogrodu od XIII do XVII wieku. Ta długa, wspólna historia z Holandią zostawiła trwały ślad w Gdańsku w postaci wielu wysokich, strzelistych budynków z malowniczo wykończonymi szczytami na sposób holenderski.

W bardzo ambitnym projekcie Niderlandy BTT stworzyło równocześnie dwa programy, z których każdy składał się z trzech części. Pierwszy to Clash wykreowany przez Patricka Delcroix (tancerza pracującego od 17 lat w Nederlands Dans Theater, 1986 - 2003) oraz dwie choreografie Weiss (Fun i Light); drugi program zawierał kolejną choreografię dyrektor artystycznej BTT (Body Master) oraz dwa dzieła Kyliána (Sarabande i Falling Angels), które dołączyły do Six Dances i No More Play, już wtedy znajdujące się w repertuarze BTT.

Program Niderlandy potwierdził, co było już jasne nawet bez wypowiadania tego na głos: Bałtycki Teatr Tańca przejął model działania Nederlands Dans Theater i Jiriego Kyliána jako swojego mentora, ale nie powstrzymało to Weiss przed kontynuacją rozwoju jej własnej, unikatowej marki w choreografii ze stylem ruchów charakterystycznym dla neoklasycyzmu opanowywanego przez muzykalność i przekazującego spojrzenie na określone tematy lub narrację.

Light została zainspirowana wierszem Wisławy Szymborskiej a ten z kolei powstał pod wpływem obrazu Vermeera Mleczarka znajdującego się w Rijksmuseum.  Sekwencja otwierająca jest sugestywną animacją tego obrazu powołującą go do życia wyobraźnią Weiss, – która podobnie jak Szymborska – wybiega poza moment utrwalony na kanwie i zastanawia się, co wydarza się później. Idea rzeczywiście nowa, ale po raz kolejny artystka sięga do znanych motywów muzycznych Phillipa Glassa.

Wiersz Szymborskiej wysuwa tezę, że tak długo jak Vermeer’owska mleczarka leje mleko, tak długo świat się nie kończy. Weiss pokazuje nam, co się dzieje, kiedy mleczarka przestaje je lać. Mamy tu ponownie do czynienia z teatrem tańca pokazującego pociąg choreografki do narracji koncentrującej się na wykorzystywaniu siły (męsko/żeńskiej) w relacji pan/służąca, która w tym wypadku konsekwentnie osuwa się w zło.

Fun – choreografia stworzona przez Weiss w zaledwie kilka tygodni również dotyka tematu równowagi sił pomiędzy płciami. Jest to walka w której artystka eksploruje rytuały zalotne w nieparzystej konfiguracji dwóch mężczyzn i trzech kobiet. W tym wypadku Weiss wydaje się optymistycznie podkreślać siłę płynącą z odzyskania przez kobietę poczucia niezależności. Być może krótki czas przygotowywania tego projektu zdecydował, że sięgnęła ona do swojej poprzedniej współpracy z Nigelem Kennedym wykorzystując jego nagranie koncertu skrzypcowego Vivaldiego uzupełnione Kaprysem Paganiniego w wykonaniu Julii Fischer na finał.

Body Master to kontynuacja badania dynamizmu siły w relacji mistrz/uczeń w tym wypadku wzmocniona zmyślnym użyciem marionety w celu odkrycia ironicznych konsekwencji zmiany rozkładu sił. Stworzone przez Weiss libretto jest luźno oparte na życiu Gordona Craiga, angielskiego pioniera teatru modernistycznego i kochanka słynnej amerykańskiej tancerki, Isadory Duncan. Po raz kolejny artystka stworzyła niezwykle bogatą warstwę muzyczną spektaklu dodatkowo przekazującą jej intencje narracyjne.

Projekt Niderlandy został ponownie świetnie przyjęty przez zagranicznych krytyków tańca.  Cappelle opisała Light jako 'oszałamiające' podczas gdy ja sam stwierdziłem że 'Izadora Weiss może być uznana za jedną najbardziej obdarzonych wyobraźnią i fascynujących choreografek nowego pokolenia’, uzupełniając 'jej choreografia i ten niezwykły zespół zasługuje na karierę światową'.

W swoim dużym, kolejnym projekcie w 2015 Weiss wraca do Shakespeare’a w swojej porywającej produkcji Burzy. Przy tym dużym przedsięwzięciu poległo już wcześniej wielu choreografów, w tym Rudolf Nurejew, który próbował swych sił dwukrotnie w 1977 i 1982.  Weiss udaje się zmyślnie nawigować w narracji utrzymując jasność i destylując fabułę do 80 minutowego absorbującego teatru tańca. Spektakl jest nielinearny, nasączony przebłyskami z przeszłości i symbolizmem, dzięki czemu powstaje produkcja, po której premierze napisałem '...arcydzieło prostoty oddające magiczny cud teatralnej iluzji zawarty w Burzy'.

Być może najbardziej zaskakującym aspektem tego spektaklu był wybór muzyki. Artystka zdecydowała się na I Symfonię Mahlera wzbogacając ją o słynne Adagio tego samego kompozytora z V Symfonii (wykonanie pod dyrekcją Leonarda Bernsteina).  Po raz kolejny udowodniła, jak wielu przypadkach wcześniej, że jej wybór posłużył zmiennym nastrojom fabuły z wierną autentycznością, będąc zarazem opanowującym, ciemnym, pełnym napięcia, energii i romantyzmu.  Znana muzyka Mahlera dostarcza sugestywnych i obrazowych tematów dla każdej kluczowej postaci oraz kwiecistych melodii do zdarzeń tanecznych.

'Weiss zabiera BTT w podróż, którą powinno się oglądać zarówno w Polsce i jak i za granicą,' oświadczyła zaprawiona krytyk brytyjska, Jann Parry (DanceTabs). To odczucie miało swoje echo również w mojej recenzji w Dancing Times: ‘Niezwykły, pełnowymiarowy teatr tańca w Gdańsku jest żywy i obecny a jego adaptacja Burzy zasługuje, aby być oglądaną poza wybrzeżami Bałtyku '.

Zespół prezentuje swoje spektakle głównie w Polsce regularnie odwiedzając Warszawę oraz Poznań i Kraków. Pokazów zagranicznych ma na swoim koncie zaledwie kilka w tym w Niemczech, Bangkoku i Istambule. W końcu udało im się również zadebiutować w Wielkiej Brytanii gdzie Weiss pokazała swoją interpretację Fedry Racine'a w listopadzie 2015 roku podczas londyńskiej gali.

Fedra miał swoją premierę w Warszawie i otrzymała kolejne pozytywne recenzje brytyjskich krytyków. Piszący dla Sunday Express wieloletni krytyk, Jeffery Taylor podsumował ‘…Izadora Weiss pojawiła się na językach …a na sercu leży jej dobro publiczności’. Krytyk tańca piszący dla The Time, Donald Hutera, określił Fedrę jako ‘skrupulatnie stworzoną’; a w Dance Europe zapewniał że ‘…taniec był surowy, wciągający i pełen przekonania – miało się prawdziwe poczucie, że zarówno choreograf jaki wykonawcy byli w pełni zaangażowani w to, co robili’.

Reżyseria, choreografia, libretta i często scenografia to dzieło Weiss, ale w osiągnięcie celu jest włączona mała grupa stałych i bliskich współpracowników. Pierwsza to jej regularnie współpracująca z artystką scenografka, Hanna Szymczak, którą jest autorką kostiumów do większości spektakli od czasu Romea i Julii. W grupie tej znajduje się również Piotr Miszkiewicz, jej stały specjalista od świateł oraz dwoje od dawna związanych z nią tancerzy Elżbieta Czajkowska-Kłos i Filip Michalak, oboje sprawujący kluczowe role jej asystentów.

Jak w większości zespołów tanecznych jedni tancerze odchodzą z zespołu, aby być zastąpionymi przez innych wyłonionych w przesłuchaniach. BTT urosło obecnie do 24 osobowego zespołu, przez co stało się jednym z najliczniejszych zespołów tańca współczesnego na świecie. Niektórzy z tancerzy, którzy byli czołowymi postaciami we wcześniejszych produkcjach odeszli. Zespół stał się bardziej międzynarodowy przyjmując tancerzy z całego świata. Na dzień dzisiejszy stanowi ciekawą mieszankę doświadczenia i kontynuacji reprezentowanych przez wyrosłych na jego gruncie artystów (Filip Michalak, Beniamin Citkowski, Beata Giza, Paulina Wojtkowska) oraz ciekawego napływu tancerzy zza granicy jak Anita Suzanne Gregory (Norwegia), Sayaka Haruna (Japonia), Alexander Khudimov (Ukraina) i Emma Jane Howley (Australia) Min Kyung Lee (Korea Poł.) Garazi Etxaburu (Hiszpania)

W wigilię premiery jej ostatniego dzieła Tristana i Izoldy, istnieje ogromny popyt na Izadorę Weiss. Nie tylko pojawiło się ciągle rosnące zainteresowanie jej choreografią odbijające się w pozytywnych i przychylnych recenzjach międzynarodowych krytyków tańca, którzy odwiedzili Gdańsk żeby zobaczyć jej twórczość, ale pojawia się również inna szansa.

Po obejrzeniu jej pracy podczas corocznej wizyty BTT w Operze Narodowej w Warszawie Krzysztof Pastor zleca Weiss przygotowanie w sezonie 2016/2017 spektaklu z zespołem Polskiego Baletu Narodowego, którego jest dyrektorem. Zapytałem go, co przyciągnęło jego uwagę w jej choreografii.  'To, co mi się spodobało’, odpowiedział, 'to jej umiejętność przejrzystego, ale oryginalnego sposobu opowiadania historii jak w Fedrze. W swoich spektaklach Święto Wiosny i Śmierć i Dziewczyna Izadora dotyka trudnych tematów społeczno-ludzkich. Sięga nawet komedii, z premedytacją i sukcesem balansując na krawędzi kiczu w swojej interpretacji Snu Nocy Letniej. Jest niezwykle muzykalna, zdeterminowana i rozwinęła i ugruntowała rozpoznawalny styl choreograficzny, który charakteryzuje się częstymi powtórzeniami, fizycznością i ogromną dynamiką’.

Izadora Weiss jest niewyczerpana, jeżeli chodzi o jej choreograficzne pomysły’, napisał Zalesiński, i to prawda, że stworzyła średnio dwa do trzech nowych pozycji rocznie pracując w BTT.   Inny polski krytyk, Justyna Świerczyńska napisała, że jej '... realizacje są zawsze przesycone subtelnie fabułą, świetną choreografią, fantastyczną muzyką i robiąca wrażenie scenografią’.

Mantra samej Izadory, jeżeli chodzi o jej choreograficzną wizję jest prosta i fascynująca: 'Niezależnie od tego, że piękno przestało być interesujące w mediach nie będąc wystarczająco szokującym i łatwym do wyśmiewania, ja zamierzam zawsze bronić go na scenie'.

Przyszłość zarówno Izadory Weiss jak i Bałtyckiego Teatru Tańca rysuje się w jasnych barwach, niezależnie od tego gdzie się znajdą. Zespół i jego repertuar przebyli długą drogę w krótkim czasie i z fascynacją można sobie wyobrażać jak jasna i międzynarodowa przyszłość ich czeka. Wszystko zaczęło się od odważnego pomysłu Opery Bałtyckiej, aby zamienić balet na taniec współczesny, ale rosnąca widownia i rozpoznanie na świecie, słowami Jiriego Kyliána, '...umieściło Polskę na stałe, na tanecznej mapie Europy właśnie dzięki Izadorze'.

© Graham Watts OBE


O autorze


Graham Watts pracuje jako niezależny krytyk tańca. Pisuje regularnie dla Dancing Times, Dance Europe, Danza Europa, Londondance.com, Dancetabs.com, Bachtrack.com, Shinshokan Dance Magazine (Japonia) oraz pisywał dla innych magazynów i stron internetowych w Europie, Japoni i USA. Jest również autorem kolumny dla Sadler’s Wells, Festiwalu Tetralnego w Edyburgu, London Coliseum, La Scali oraz innych teatrów, festiwali i gal na terenie całego świata. Graham ukończył studia na wydziale Dziennikarstwa i Krytyki Tańca na Uniwersytecie w Chichester (2005). Od 2009 jest mentorem początkujących w pisaniu o tańcu w ramach programu Resolution Review prowadzonego przez The Place w Londynie oraz wykłada recenzję tańca w Royal Academy of Dance. Jest przewodniczącym Dance Section of the Critics’ Circle w Wielkiej Brytanii oraz Brytyjskiej Nagordy Tanecznej (obie role od 2011) oraz sekretarzem w latach 2009/10. Jest również członkiem Międzynarodowej Rady Tańca UNESCO oraz Society for Dance Research i Dance UK. Jego książka ‘Agony & Ecstasy’, napisana wspólnie z czeską baleriną, Darią Klimentovą została opublikowana w marcu 2013. Jest autorem wywiadów z wieloma znanymi postaciami w branży tanecznej takich jak Maya Plisetskaya, Vladimir Vasiliev, Boris Eifman, Alexei Ratmansky, Andris Liepa, Sir Peter Wright, David Bintley, Irek Mukhamedov, Alina Cojocaru oraz Dame Gillian Lynne. Graham był kapitanem zespołu British Sabre podcas Olimpiady w Barcelonie i otrzymał Order Brytyjskiej Wspólnoty Narodów w 1990. Był również kierownikiem brytyjskiego zespołu szermierzy podczas Olimpiady w Atenach i Pekinie. W 2008 otrzymał tytuł Officer of the British Empire.